Animować czy nie animować?
Często ulegamy pokusie, żeby nasza strona była najlepsza, najpiękniejsza, z największą ilością "bajerów" i wyobrażamy sobie ją w całości w technologii flash. Potem jednak okazuje się, że mimo iż kosztowała kilka tysięcy, nie przyciąga odpowiedniej ilości klientów. Dlaczego?
Oczywiście, istnieje pokusa, bo wszystko zanimować, umieścić na stronie obrazki we wszystkich kolorach tęczy, ale najpierw trzeba sobie zadać pytanie: czy naprawdę jest to potrzebne?
W wielu branżach, zwłaszcza artystycznych, posiadanie strony w pełnym flashu jest wskazane. Wówczas wierny fan zespołu muzycznego chętnie poczeka kilka minut na załadowanie wszystkich elementów. Jeśli jednak dopiero zaczynamy promocję swojej firmy w internecie, wydłużony czas oczekiwania tylko zniechęci odwiedzających, a skomplikowana nawigacja przerazi wręcz starszych użytkowników internetu, którzy lubią mieć "wszystko na swoim miejscu". Dlatego też podstawową kwestią powinno być określenie grupy docelowej. Tak, jak nie wstawimy drobnej czcionki do strony dla niedowidzących, nie powinniśmy też utrudniać życia komuś, kto tylko poszukuje informacji.
Kolejna sprawa to pozycjonowanie w wyszukiwarkach - w przypadku strony całkowicie wykonanej we flash`u jest ono utrudnione, podobnie jak zarządzanie treścią. Robienie pięknej witryny flash, której nikt nie obejrzy, bo ciężko na nią trafić, trochę mija się z celem...
Podsumowując: animacje jak najbardziej, ale z umiarem. Unikniemy wtedy wielu stresów i rozczarowań.
Czy ascetyzm jest wskazany?
Tym trochę przewrotnym podtytułem rozpoczynam kolejną kwestię: jak powinna się prezentować graficznie strona, którą klienci będą chętnie odwiedzali? Przede wszystkim: musi być czytelna dla wszystkich, z nawigacją w postaci najlepiej jednego menu, z którego można trafić wszędzie. Wielopoziomowa struktura bardzo irytuje i jeśli ktoś ma spędzić 10 minut na zagłębianiu się w kolejne podstrony, po prostu trafi do konkurencji. Szanujmy czas swój i innych użytkowników sieci!
Wszystko to, co najważniejsze, powinno być dostępne od razu, reszta informacji może poczekać. Bardzo ważna jest zasada segregowania treści pod względem jej istotności.
Z mojego doświadczenia wynika także, iż klienci preferują strony proste, wręcz ascetyczne, o nieskomplikowanym układzie. Bardzo często moje złożone projekty zostają odrzucone na rzecz tych najprostszych, najbardziej bezpośrednich. I może w tym tkwi klucz do sukcesu? Niewykluczone, że gwałtowny przyrost bardzo "przeładowanych" stron już się skończył i chcemy od nich odpocząć. Ostatecznie, jeśli strona nie jest portalem, w którym ważność informacji trudno ocenić i trzeba prezentować je wszytkie jednocześnie, po co zaciemniać obraz i usiłować podać klientowi wszystko na jednym talerzu? Uporządkowana struktura i stopniowe przekazywanie odwiedzającym naszych propozycji może sprawić, że zyskamy sympatię zmęczonych ciągłym bombardowaniem informacjami internautów.





